Idealny weekend we dwoje: Dwór Kombornia Hotel & SPA

Dwór Kombornia

W życiu uwielbiam pielęgnować rytuały. Mieć wypracowane własne zwyczaje i dobre nawyki. Jednym z nich jest spędzenie kilku dni co najmniej raz w roku tylko we dwoje. Ja i mąż. Sami. Bez znajomych, rodziców ani przyjaciół. Bez dziecka. Zgadza się – zostawiamy córkę pod opieką dziadków i bez wyrzutów sumienia ruszamy w drogę. Kiedy uda nam się wyrwać samotnie na kilka dni z domu, staram się o odpowiednią oprawę dla naszego wspólnego weekendu. Chcę, aby było romantycznie i nastrojowo. Swego czasu lubiłam ten czas spędzać w wielkich miastach, ale od kiedy jestem mamą jedyne czego poszukuję to spokoju. Ciszy albo łagodnych dźwięków w postaci śpiewu ptaków lub świszczącego wiatru. Potrzebuję odcięcia się od świata i odetchnięcia świeżym powietrzem. Zrzucenia z siebie balastu obowiązków, natłoku zadań, informacji i hałasu. Pragnę kameralnej atmosfery i tego, aby ktoś o mnie zadbał. Chcę być rozpieszczana!

W tym roku mój wybór padł na Dwór Kombornia Hotel & SPA. Otwarty zaledwie 5 lat temu ośrodek tuż przy wjeździe w magiczne Bieszczady. Usytuowany pośrodku 10ha parku zaaranżowanego w stylu angielskim urzeka łagodną bryłą, niezwykłym wykonaniem i spokojnym otoczeniem.

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

 

Zameldowanie

Po wejściu do środka jedno jest wiadome na pewno: w tym miejscu wielką wagę przywiązuję się do szczegółów. To co od razu rzuca mi się w oczy to dbałość o detale i wszelkiego rodzaju drobiazgi. Wystrój, ubiór i najdrobniejsze szczegóły są dobrze przemyślane i idealnie skomponowane. Na moje nadszarpnięte szykowaniem się do podróży nerwy taka harmonia działa wyjątkowo kojąco.

Po ekspresowym zameldowaniu ruszamy do naszego pokoju. Widać, że obiekt cieszy się sporą popularnością – wszystkie pokoje były zarezerwowane z dużym wyprzedzeniem. A nasz wyjazd, cóż. Był przekładany trzykrotnie… Grunt, że udało nam się go doprowadzić do skutku, ale w efekcie nie było możliwości zarezerwowania żadnego pokoju w budynku głównym. To znaczy był jeden wolny apartament, ale jego cena przekraczała granice rozsądku.

Ostatni wolny pokój w całym obiekcie, który przypadkowo się zwolnił na dzień przed naszym przyjazdem i natychmiast został przeze mnie zarezerwowany mieści się w Gościńcu Karpackim, oddalonym o ok. 300 m od budynku głównego. Opinie wskazywały na to, że jest to miejsce godne polecenia więc bez wahania się na niego zdecydowałam.

 

Gościniec Karpacki

Sam budynek Gościńca nie jest specjalnie urzekający. Po przekroczeniu progu pokoju jest już tylko rozczarowujący. Mało przytulne pomieszczenie na poddaszu ze skosami i kiepskiej jakości podłogą, brak lodówki, szlafroków, zestawu do zrobienia kawy i herbaty, a także klimatyzacji – co dyskwalifikuje przyjazd do Gościńca w miesiącach wakacyjnych, bo jeszcze w październiku było w nim duszno. Podejrzewam, że w trakcie sierpniowych upałów w środku było nie do wytrzymania. Podsumowując, nie tego się spodziewałam po obiekcie tej klasy. Ok, to nie jest pokój wewnątrz czterogwiazdkowego Hotelu Kombornia, ale 240 zł za pokój typu Superior jest ceną od której wymagam określonego standardu.

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

 

Udogodnienia

Ale nie samym pokojem człowiek żyje! Czas sprawdzić, co do zaoferowania ma reszta kompleksu. Spacer po otaczającym hotel parku jest przyjemny i orzeźwiający, choć dość krótki. Okazuje się bowiem, że mimo rozległego terenu, podążając za wytyczonymi ścieżkami jesteśmy w stanie obejść całą okolicę żółwim tempem w 15 minut. Po drodze natrafiamy na plac zabaw dla dzieci. Cóż, jak na tak niewielki staż Dworu Kombornia wydaje się zbyt wysłużony. Notuję w głowie, że nie chciałabym tu przyjeżdżać z córką. Dalej na szczęście jest już tylko lepiej. Do naszej wyłącznej dyspozycji jest basen z przyjemnie ciepłą wodą. Panująca w nim nastrojowa atmosfera wpływa na mnie baaardzo pozytywnie. Na koniec wieczoru potrzeba mi już tylko lampki dobrego wina. Wizyta w Salonie Win Karpackich, jedynym takim na podkarpaciu, spełnia swoje zadanie w 100%. Profesjonalne doradztwo, szeroki wybór karpackich win i możliwość nieograniczonej (chyba) degustacji sprawia, że jest to miejsce do którego będę wracać kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja!

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

 

Restauracja

Lubię miejsca dopracowane w każdym detalu. Jako pracownik marketingu mam już zawodowe zboczenie polegające na poddawaniu analizie marketingowej wszelkich miejsc i usług z których korzystam. Najczęściej robię to odruchowo i mimochodem. Wchodząc do lokalu zastanawiam się jaki pomysł na dany obiekt przyjęło kierownictwo i czy strategia jest ze sobą spójna. Przyglądam się wystrojowi, obsłudze i proponowanym imprezom tematycznym. Przeglądając menu zastanawiam się jaki jest wspólny mianownik umieszczonych w nim potraw. W Dworze Kombornia na każdym kroku przeżywałam prawdziwą ekscytację. Zachwyciło mnie jak idealnie współgra ze sobą każdy jeden element składający się na całokształt doświadczenia związanego z pobytem w tym miejscu. Wszystko jest na swoim miejscu. Wiesz czego się możesz spodziewać. W restauracji nie ma niespodzianek, a tu łatwo jest o potknięcia. Na kolację zdecydowaliśmy się na udział w Vin Diner, czyli złożoną z 5 dań ucztę podaną w formie degustacyjnej z dobranym do każdej potrawy winem. Stworzone na bazie lokalnych i sezonowych produktów dania tworzą prawdziwą harmonię smaków: tortellini z kurkami z okolicznych lasów na zredukowanym sosie z raków i orzeźwiające pesto z kolendry, delikatna grasica w towarzystwie orzechów laskowych i słodkiej pigwy, soczysta kaczka w borowikowym sosie, rozpływający się w ustach dzik podany z jabłkowym musem i doskonale zrównoważony słodyczą deser. Całe menu jest perfekcyjnym dopełnieniem pobytu w tym klimatycznym miejscu. Szczęśliwie i zupełnie przypadkowo tego dnia tylko my zdecydowaliśmy się na kolację Vin Diner, dzięki czemu otrzymaliśmy prywatną salę, obsługę kelnera i dedykowanego Sommeliera. Myślę, że mogłabym do tego przywyknąć. 🙂 Zdecydowanie polecam każdemu, kto chce się trochę porozpieszczać!

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

Dwór Kombornia

 

Wymeldowanie

Dziwne, jak człowiek planuje jedno, a życie śmieje się mu w nos i wszystko postanawia robić po swojemu. Organizując wyjazd do Dworu Kombornia miałam zamiar oddawać się leniuchowaniu i słodkiemu nieróbstwu w pełnym wymiarze godzin. Chciałam przeczytać książkę, pospacerować, porozmyślać, zastanowić się nad tym, czy to co robię wciąż mnie cieszy. A przede wszystkim chciałam się nudzić! W efekcie znowu popadłam w stan ciągłej gonitwy za czymś ważnym. Po śniadaniu umówiłam się na zabieg kosmetyczny, ustaliliśmy trasę pieszej wędrówki, postanowiliśmy wziąć udział w czasowej degustacji wina, a na kolację zjeść menu degustacyjne. Nagle poczułam przeciążenie. Sęk w tym, że każda z oferowanych w Dworze atrakcji zdaje się być niezwykle interesująca i tworząca poczucie „chcę to mieć tu zaraz, bo jak nie to ta okazja przepadnie na wieki”. Nie przepadnie. Odwołałam zabieg, zrezygnowałam z degustacji wina. I postanowiłam cieszyć się cudownym październikowym słońcem i czasem spędzanym tylko we dwoje. To jest wartość, o którą trzeba dbać. Cała reszta zaczeka.

 

Podobne wpisy