Posts in Category

Recenzje

Seszele na podróż poślubną – brzmi bosko, prawda? Rajskie plaże do własnej dyspozycji, cudownie ciepła lazurowa woda, zachwycająca tropikalna roślinność i sielskie widoki… To chyba pragnienie każdej z par marzącej o niezwykłej podróży poślubnej! Ale jeśli myślisz o przeżyciu niezapomnianych chwil w raju, pamiętaj że nie tylko sam kierunek ma znaczenie. Nawet pobyt w najbardziej magicznym miejscu na ziemi może stać się wątpliwą przyjemnością jeśli przyjdzie Ci nocować w spartańskich warunkach albo odkryjesz, że to co zarezerwowałaś jest, delikatnie mówiąc, nie tym czego oczekiwałaś. Przyznaję, że sama organizując swoją podróż

Zanim zarezerwowałam nocleg w hotelu Indian Ocean Lodge na Praslin przewertowałam cały Internet w poszukiwaniu sprawdzonych i rzetelnych opinii na jego temat. Nie pominęłam ani jednej cennej uwagi! Mhm, wiesz jak to jest. Chcesz znaleźć potwierdzenie swoich przypuszczeń, a w rezultacie otwierasz puszkę Pandory. I się zaczyna. O ile nie masz do czynienia z pięciogwiazdkowym Bristolem, gwarantowane są uwagi na temat niedostatecznej czystości, nieuprzejmości personelu, kiepskim bufecie śniadaniowym albo, moje ulubione, o zbyt cienkich ścianach. Nie podważam zasadności tego typu wpisów, jeśli pojawiają się często wśród komentujących. W dużej mierze

W życiu uwielbiam pielęgnować rytuały. Mieć wypracowane własne zwyczaje i dobre nawyki. Jednym z nich jest spędzenie kilku dni co najmniej raz w roku tylko we dwoje. Ja i mąż. Sami. Bez znajomych, rodziców ani przyjaciół. Bez dziecka. Zgadza się – zostawiamy córkę pod opieką dziadków i bez wyrzutów sumienia ruszamy w drogę. Kiedy uda nam się wyrwać samotnie na kilka dni z domu, staram się o odpowiednią oprawę dla naszego wspólnego weekendu. Chcę, aby było romantycznie i nastrojowo. Swego czasu lubiłam ten czas spędzać w wielkich miastach, ale od

Wybierając się w podróż do Meksyku marzył mi się klimat kolonialnego miasta. Jako wielka fanka twórczości G.G.Marqueza nie mogłam sobie odmówić przyjemności wypoczynku na domowym dziedzińcu i krótkiej sjesty w rozłożonym między drzewami hamaku. Muszę też przyznać, że w życiu widziałam niejedną telenowelę i skłamałabym gdybym teraz pisała, że jadąc do Meksyku nie marzyłam o zobaczeniu wielkiej hacjendy albo ogromnej miejskiej rezydencji z wijącymi się schodami i 10-osobową służbą. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że jest to wersja średnio osiągalna, ale może dałabym radę spełnić swoje marzenia choć w niewielkim stopniu?

Jest gorąco, duszno i parno. Pot kapie z czoła i leje się po plecach, a ty czujesz się jak żywy okaz lepu na muchy. Nie ma czym oddychać i wiesz, że jeśli za chwilę nie wypijesz łyka wody to padniesz na zawał. To znak, że znalazłaś się właśnie w szczycie sezonu w jednym z kurortów wakacyjnych w strefie równikowej.   Jak dotrzeć Po drodze kilka razy się gubisz i o mało nie rozbijasz na klifach, brawurowo wspinając się po stromych i ostrych zakrętach. Dodajmy do tego, że po raz pierwszy